Jest mnie mniej!

Ostatnio często słyszę pytanie: „to ile już spadło?”. Tym bardziej dobijał mnie fakt, że mimo diety i dość sporej aktywności fizycznej nie mogę pochwalić się jakimś imponującym wynikiem. Kilogramy znikają, to prawda, ale znacznie wolniej, niż życzyłby sobie tego grubas na diecie.

Mimo poczucia porażki po każdym stanięciu na wagę, postanowiłam nie poddawać się i dalej robić swoje. W końcu przecież chodzi o samopoczucie, a to wyraźnie mi się poprawiło odkąd odstawiłam te smaczne, aczkolwiek niezdrowe napoje i przekąski. Wyniki też mam jakby lepsze, a i w końcu nie wypluwam płuc, gdy wchodzę po schodach czy biegnę na autobus. Końcowy bilans wychodzi więc na plus. Tylko ta waga…



A teraz wyobraźcie sobie:

Jest ładny, słoneczny dzień. Sięgam więc po spodenki i koszulkę, żeby skorzystać z pogody i wybrać się na rower. Ubieram się, szybki rzut oka w lustro , wiązanie butów i wychodzę. Zaraz, zaraz! Wróć! Co prawda nie zakładałam tej koszulki od dawna, ale… Kurcze! Całkiem nieźle wyglądam! To możliwe? Tak! Ta koszulka była na mnie przyciasna (dlatego zalegała w szafie od miesięcy). Dziś jest idealna, z odpowiednim zapasem materiału.

Na szczęście miesiąc temu zmierzyłam się z każdej możliwej strony, dlatego szybko sięgam po miarkę i mam coraz większego banana na twarzy. Zmniejszyłam się, naprawdę jest mnie mniej! Pal licho wagę! Moje ciało się zmienia, tkankę tłuszczową powoli zaczynają zastępować mięśnie.

Dlatego Moje Kochane Grubasy, koniecznie zmierzcie się przed odchudzaniem i powtarzajcie pomiary w trakcie. Waga może być myląca i zależy od wielu czynników (wystarczy wypić więcej lub mniej wody, żeby otrzymać mylny wynik). Tak naprawdę liczą się centymetry.

Takie dłuższe postscriptum

Mój tekst „ Wiesz, co dla Grubasa jest najgorsze?” wywołał falę wiadomości, w których niektórzy z Was próbują przekonać mnie do tego, żebym pokochała i zaakceptowała siebie. Odpowiadam: kocham siebie. A gdy kogoś naprawdę kochamy, chcemy, żeby był szczęśliwy, dbamy o niego, staramy się uchronić go od błędów, wesprzeć go w jego działaniach. Zaczęłam więc dbać o siebie, szanować swoje zdrowie, pracować nad tym, żeby być szczęśliwą i żyć możliwie jak najdłużej. Nie przeraża mnie już ogrom pracy, którą muszę wykonać ani czas, który muszę na to poświęcić.

Wam również życzę, żebyście w codziennej gonitwie nie zapomnieli o sobie. Nie zmieniajcie się dla innych, nie dopasowujcie się na siłę do tego, co modne. Zadajcie sobie pytanie: "dlaczego to jest ważne dla mnie?". Każda zmiana powinna wynikać z Waszej wewnętrznej motywacji – jestem pewna, że wtedy będziecie w stanie wiele osiągnąć.
Trwa ładowanie komentarzy...